Davosa — szwajcarska dusza zegarków nurkowych w przystępnej cenie
W świecie zegarków, w którym marketing zwykle wyprzedza substancję, Davosa robi coś rzadkiego: opowiada historię, która zaczyna się 150 lat przed nazwą marki, a kończy zegarkiem wystrzelonym balonem na wysokość 35 kilometrów nad ziemię. To nie copywriting — to udokumentowane fakty z historii rodziny Hasler i niemieckiego biznesmena, który w 1993 roku połączył siły, żeby dać Szwajcarii markę zegarków, jaką dziś znamy pod nazwą Davosa.
Z gór Jury, od długich zim, od kopert ze srebra
Sztuka zegarmistrzowska zakorzeniła się w szwajcarskim łańcuchu Jura — pasma górskiego rozciągającego się od Bazylei po Genewę — ponad dwieście lat temu. Tradycja zaczęła się prozaicznie: rolnicy w długie zimowe miesiące potrzebowali zajęcia, które uzupełniało dochód z lichego rolnictwa. Pracowali przy montażu mechanizmów dla większych zegarmistrzów z Genewy i La Chaux-de-Fonds. Dla nielicznych ta praca stała się czymś więcej — pasją, do której wracali z każdym kolejnym sezonem.
Tak właśnie zaczęła się historia rodziny Hasler. Abel Frédéric Hasler — pierwszy znany przedstawiciel rodzinnej linii zegarmistrzowskiej — ręcznie produkował srebrne koperty zegarków w małych seriach. To było jeszcze przed założeniem jakiejkolwiek formalnej firmy, w drugiej połowie XIX wieku. Według oficjalnej historii marki, ta linia rodzinnego zegarmistrzostwa sięga 1881 roku.
Pierwszą sformalizowaną działalnością był warsztat Paula Haslera (syna Abla Frédérica) o nazwie Paul Hasler Terminages d’Horlogerie. Firma specjalizowała się w terminages — terminem określa się montaż mechanizmów zegarkowych dla większych marek, które same nie miały mocy montażowych albo chciały outsourcować część produkcji. Paul pracował dla różnych szwajcarskich marek, budował reputację solidnego dostawcy.
Lata 1930–1936 były dla branży trudne. Wielki Kryzys uderzył w szwajcarski przemysł zegarmistrzowski bezlitośnie — bezrobocie sięgało rekordowych poziomów, mniejsi producenci zamykali się masowo. Paul Hasler przetrwał głównie dzięki wysokim standardom jakości, których oczekiwali jego klienci. W szczycie tego okresu zatrudniał już dwunastu dodatkowych zegarmistrzów.
Hasler Frères i lata powojennej ekspansji
W 1946 roku do firmy oficjalnie dołączył David Hasler (1897–1951), brat Paula, który przez wiele lat pracował już dla niego jako technical director. To dołączenie usankcjonowało nazwę: Hasler Frères — Bracia Hasler. Od tego momentu firma przestała być tylko montażownią; zaczęła projektować własne mechanizmy i wypuszczać własne zegarki, początkowo głównie na rynek amerykański.
W latach 1950. i 1960. do firmy weszli synowie założyciela — Wilfred i Eric Hasler. Marka rozszerzyła rynki o Europę, a sama firma zmieniła nazwę na Hasler & Co. S.A. Lata 1970. były okresem wielkiego kryzysu kwarcowego — chwili w historii szwajcarskiego zegarmistrzostwa, gdy japońskie kalibry kwarcowe (Seiko, Citizen) niemal zniszczyły tradycyjny szwajcarski przemysł mechaniczny. Hasler, jak wiele innych firm, musiał dostosować portfolio do produkcji kwarcowych — i przetrwał, choć była to era bezbarwna.
W latach 1980. zaczął się powolny renesans mechanicznego zegarmistrzostwa. Klienci europejscy zaczęli na nowo doceniać mechaniczne specjalności. Hasler & Co. — wciąż produkujący mechanizmy oraz montujący zegarki dla innych marek — wypuścił niewielką kolekcję pod nową nazwą: DAVOSA. Pierwsze modele miały kalibry Valjoux 7750 i 7751, były to chronografy oraz inne specjalności typu power reserve i regulatorzy. Sukces był na tyle wyraźny, że marka zaczęła się rozwijać jako samodzielny brand.
1993 — narodziny marki DAVOSA jako brandu konsumenckiego
Choć historia rodziny Hasler sięga lat 80. XIX wieku, sama marka DAVOSA w formie, w jakiej znamy ją dziś, narodziła się w 1993 roku. To wtedy szwajcarska rodzina Hasler połączyła siły z niemieckim biznesmenem Friedrichem-Wilhelmem Bohlem — udanym dystrybutorem zegarków działającym od lat 60. XX wieku. Spotkanie umysłów: obaj partnerzy byli zafascynowani mechanicznymi zegarkami w czasie, gdy rynek wciąż dominowała technologia kwarcowa.
To partnerstwo nadało Davosie kierunek strategiczny, którego brakuje wielu szwajcarskim markom: jasne pozycjonowanie. Davosa miała być marką mechanicznych zegarków o szwajcarskiej jakości w cenie, jakiej większość szwajcarskich konkurentów nie była w stanie zaproponować. Ten kompromis — zachować pełną szwajcarskość mechanizmu i produkcji, ale ograniczyć narzuty marketingowe i dystrybucyjne — pozostaje sercem marki do dziś.
Pierwsza kolekcja Davosy została zaprezentowana na największych targach zegarmistrzowskich świata — Baselworld — w 1998 roku. Rok 2000 przyniósł zmianę pokoleniową: kierownictwo strategiczne marki przejęła Corinna Bohle. To pod jej zarządzaniem Davosa wypuściła pierwszą limitowaną edycję — model Panamericana — który dziś znajduje się w portfolio prestiżowych kolekcjonerów.
Logo z różą wiatrów — symbol, który ma znaczenie
Symbolem Davosy jest stylizowana róża wiatrów (compass rose) — historyczny morski symbol, który miał chronić noszącego i prowadzić go bezpiecznie do celu, niezależnie od trudności. Dla marki to nie tylko ozdobnik. To deklaracja: zegarki Davosy mają służyć ludziom, którzy gdzieś zmierzają — żeglarzom, nurkom, pilotom, podróżnikom, ludziom o wyrazistym życiu, nie tylko o wyrazistym budżecie.
Tę filozofię odzwierciedlają trzy najważniejsze rodziny zegarków Davosy.
Ternos — diver, który przetrwał wszystkie mody
Linia Ternos to flagowy diver Davosy — zegarek nurkowy w stylu, który zawdzięcza wiele klasycznej szkole szwajcarskiego zegarmistrzostwa lat 60. Charakterystyczna unikierunkowa lunetka, czytelna tarcza, wodoszczelność 200 m (20 ATM), Super-LumiNova, mechanizm Sellita SW200-1 w wersji oznaczonej przez Davosę jako DAV 3021. Klasycznie męski, klasycznie nadgarstkowy, klasycznie funkcjonalny. To zegarek, który wygląda dobrze i nad mokrym kombinezonem, i pod mankietem koszuli.
Linia ma swoje warianty: Davosa Ternos Medium (36,5 mm — dla mniejszych nadgarstków), Ternos Ceramic (z pełną ceramiczną lunetką), Ternos Ceramic GMT (z funkcją drugiej strefy czasowej) oraz limitowane edycje takie jak Ternos Professional Nebulous z tarczą o efekcie mgły kosmicznej. Każdy wariant ma sens, każdy ma swoich kupujących.
Argonautic — diver dla tych, którzy nurkują naprawdę
Linia Argonautic to mocniejszy, bardziej profesjonalny diver. Większe koperty, mocniejsze lume, bardziej agresywna estetyka. Wodoszczelność do 300 m, czasem 500 m. To zegarek dla nurków rekreacyjnych i sportowych — i to oni testują go w realnych warunkach. Wśród oficjalnych ambasadorów marki znalazł się Nikolay „Nik” Linder — niemiecki free-diver i wielokrotny rekordzista, który nosi Argonautic Lumis podczas zawodów.
Argonautic również ma swoje warianty: Argonautic 39 BS (mniejsza, 39 mm koperta), Argonautic BG, Argonautic Lumis (z mocno świecącą tarczą) i Argonautic World Traveller (GMT). Jest też historyczna ciekawostka: w 2013 roku Argonautic Dual Time o numerze produkcyjnym 33 został przyczepiony do specjalnego balonu i wyniesiony na wysokość 35 000 metrów do stratosfery. Wrócił na ziemię w pełni sprawny. To nie reklama — to udokumentowany eksperyment, w którym uczestniczyła Davosa.
Newton i pilotki — druga twarz marki
Newton Pilot to inny świat — pilotka z duszą lat 50. XX wieku. Większa, bardziej czytelna tarcza, klasyczna typografia, mechanizm DAV 3021ND (oparty o Sellita SW200-1). Davosa wypuściła ten model po raz pierwszy z okazji 100-lecia lotu braci Wright (2003). Z kolei flagowym chronografem Davosy jest Newton Pilot Moonphase Chronograph, napędzany kalibrem DAV 3051 opartym o ETA/Valjoux 7751 — ze wskazaniem fazy księżyca, dnia tygodnia, miesiąca, 24-godzinną tarczą i sygnaturą zegarmistrzowską na rotorze.
Co dziś znaczy „mieć Davosę”
Davosa pozostaje niezależną, rodzinnie zarządzaną firmą — co w 2026 roku jest rzadkością w branży zegarmistrzowskiej, zdominowanej przez kilka wielkich konglomeratów (Swatch Group, Richemont, LVMH). Niezależność oznacza, że strategia marki nie jest podporządkowana kwartalnym wynikom giełdowym, a portfolio rośnie organicznie.
Trzy rzeczy, które warto wiedzieć o Davosie w 2026 roku:
Po pierwsze, każdy zegarek nosi pieczęć Swiss Made w pełnym tego słowa znaczeniu — z mechanizmem ze sprawdzonego źródła (Sellita lub ETA, w wybranych modelach kalibry oparte o Valjoux), z montażem w Szwajcarii, z końcową kontrolą w Szwajcarii. Davosa nie gra na luki regulacyjne.
Po drugie, marka jest obecna w ponad 40 krajach — to dystrybucja, którą mało która niezależna manufaktura osiągnęła. Polska jest jednym z rynków, na których Davosa jest dobrze rozpoznawalna wśród świadomych kupujących.
Po trzecie, cena/jakość pozostaje sercem marki. Davosa proponuje to, co kilka kategorii cenowo wyżej oferują Tudor czy Oris — sprawdzone mechanizmy, dobre materiały, kompletne wyposażenie — w cenach, które są realnie dostępne dla osoby, dla której zegarek to wciąż przedmiot codziennego użytku, nie inwestycja kolekcjonerska.
Dla kogo jest Davosa
Dla człowieka, który chce mieć szwajcarski zegarek mechaniczny o jakości, jaką dostarczają znacznie droższe marki, ale nie chce płacić za sam marketing. Dla kogoś, kto traktuje zegarek jako codzienny obiekt, nie jako trezor inwestycyjny. Dla tych, którzy preferują marki z udokumentowaną historią rodzinną i jasnym rodowodem — nad mikrobrandami z Kickstartera.
I dla osób, które rozumieją, że „dobra cena” w zegarmistrzostwie nie oznacza „tania” — oznacza „uczciwa za to, co dostajesz”.
Pełna oferta marki dostępna jest w sekcji wszystkie zegarki Davosy. Jeśli wahasz się między konkretnymi modelami albo nie wiesz, który diver z linii Ternos vs Argonautic byłby dla ciebie odpowiedni — służymy bezpłatnym doradztwem zakupowym. 15 minut rozmowy często wystarcza, żeby ten wybór stał się oczywisty.




